Kontakt z nami

Recenzje filmowe

Przegląd teatralny: Cisi

Opublikowany

on

Filmy found footage o opętaniu przez demony; zostali całkowicie skazani na śmierć i wpadli na ziemię w ciągu ostatnich kilku lat, a ja osobiście tak się zmęczyłem tym konkretnym podgatunkiem, że często zastanawiam się, czy oglądam te filmy, ponieważ chcę zobaczyć je lub po prostu czuję się zobligowany do ich przejrzenia. Prawdę mówiąc skłaniam się bardziej ku temu drugiemu.

Biorąc to pod uwagę, dobry film to dobry film, niezależnie od tego, czy jest to kontynuacja, remake, czy odświeżenie zmęczonych, przerysowanych pomysłów, i chociaż The Quiet Ones jest pod wieloma względami regurgitacją rzeczy, które widzieliśmy już wiele razy, niemniej jednak jest to całkiem niezły film. Cóż, przynajmniej w połowie jest dobre.

Bardzo luźno oparty na prawdziwym eksperymencie Philipa z lat 1970., w którym grupa kanadyjskich parapsychologów próbowała całkiem dosłownie stworzyć poltergeista, Cichys to najnowsze dzieło legendarnej brytyjskiej firmy produkcyjnej Filmy z młotem.

Jared Harris wciela się w niekonwencjonalnego profesora w filmie z lat 70., który stawia sobie za zadanie leczenie niespokojnej młodej dziewczyny (Olivia Cooke), wierząc, że jej negatywna energia doprowadziła do manifestacji nadprzyrodzonej istoty, która tak naprawdę nie istnieje. Wraz z niedbałym zespołem uczniów zamierza wywabić fikcyjną istotę z jej ciała, mając nadzieję, że to wyleczy jej chorobę psychiczną - i chorobę psychiczną na całym świecie. Czy coś takiego.

Jeśli chodzi o filmy tego rodzaju, The Quiet Ones ma dość wyjątkową i oryginalną konfigurację, co wzbudziło moje zainteresowanie od samego początku. Chociaż nie nazwałbym tego powiewem świeżego powietrza, koncepcja jest na tyle świeża w sferze filmów o posiadaniu, że przynajmniej wydaje się, że oglądasz coś, czego wcześniej nie widziałeś - i to długa droga, w wyniku tego, jak my, fani horrorów, w kółko uderzamy w głowę tymi samymi filmami. Żadna gra słów nie zamierzona Z młotkiem.

Jak większość ostatnich prac Hammera, w tym filmy takie jak Obudź Wood i Kobieta w czerni, The Quiet Ones jest dość elegancki i cudownie powściągliwy na początku, z naciskiem na opowieść o sztuczkach znalezionych materiałów filmowych lub kina paranormalnego opętania. Zanim cokolwiek się naprawdę wydarzy, mija sporo czasu, co pozwala nam poznać bohaterów i zanurzyć się w klimat wydarzeń. I choć dla niektórych może to brzmieć nudno, dzieje się tak w tych stosunkowo spokojnych okresach czasu The Quiet Ones naprawdę świeci i jest w najlepszym wydaniu.

Przynajmniej przez pierwszą godzinę filmu byłam niesamowicie zaangażowana w postacie i zaangażowana w historię, co w dużej mierze zawdzięczam znakomitym występom wszystkich aktorów, w szczególności Jareda Harrisa i Olivii Cooke. Chociaż możesz nie znać jego nazwiska, mogę niemal zagwarantować, że rozpoznasz twarz Harrisa, a jego występ jako kontrowersyjnego profesora, który jest przerażająco nastawiony na jego zwyczaje, jest wart samej ceny wstępu. On jest dobry. Jest cholernie dobry.

Co do Olivii Cooke, od której możesz znać Bates Motel, jest równie imponująca jak zaniepokojona Jane Harper, opętana przez ducha zmarłego dziecka o imieniu Evey – a przynajmniej tak myśli. Cooke jest czasami przerażająca, a czasami bardzo lubiana, a postać Jane Harper jest bez wątpienia jedną z najbardziej zapadających w pamięć opętanych młodych dziewcząt w najnowszej historii filmów o opętanych młodych dziewczynach. Nigdy nie odeszła za daleko, że czujesz, że nie ma już odwrotu, a ja naprawdę kibicowałem jej i miałem nadzieję, że zostanie wyleczona, czego nie pamiętam w przypadku innych niedawnych postaci tego rodzaju. Przede wszystkim czuła się prawdziwa, co znów jest uznaniem dla aktorskich kotletów Cooke'a.

Podsumowując, dynamika pięcioosobowej grupy jest bardzo interesująca, a scenariusz sprytnie skupia na nich całą uwagę, zamiast wprowadzać do miksu niepotrzebne dodatkowe postacie. Dużo się tam dzieje, od ukrytych motywów po potencjalne historie miłosne i tajne romanse, a duża część tego, co sprawiło, że film był dla mnie tak przekonujący, to dysfunkcyjna, rodzinna dynamika grupy. Nigdy nie można przecenić znaczenia interesujących postaci i The Quiet Ones zdecydowanie je ma.

Problemy z filmem pojawiają się prawie wyłącznie wtedy, gdy przestaje być sobą i próbuje być innym filmem, i The Quiet Ones, Niestety, spędza trochę za dużo czasu bawiąc się tropami kina found footage. Film nie jest w całości opowiedziany w stylu found footage, ale duża część akcji jest przekazywana nam za pomocą ręcznej kamery jednego z głównych bohaterów, co ostatecznie było całkowicie niepotrzebną decyzją i słabo zawoalowaną próbą skorzystania pozornie nieśmiertelnej popularności tej sztuczki fabularnej.

Ale to nie styl POV przeszkadzał mi tak bardzo, jak sposób, w jaki film odtwarzał to tak bezpiecznie, ilekroć ręczna kamera dokumentowała akcję, ponieważ ostatecznie przechodzi ona w obszar „Found Footage 101”. Za każdym razem, gdy faktycznie wydarzyło się coś paranormalnego, traciłem zainteresowanie i traciłem zainteresowanie, ponieważ wszystkie te rzeczy były tak podobne do rzeczy, które widziałem w przeszłości. Szkoda, naprawdę, ponieważ przez większość filmu jest o wiele mądrzejszy niż ten, który musi uciekać się do naśladowania dreszczy i ogólnych emocji, i naprawdę miałem wrażenie, że studio czuło presję, aby wrzucić pewne sceny i momenty dla dobra dobrego zwiastuna i atrakcyjności dla publiczności.

To interesujące, ponieważ przez większą część filmu „przerażające” momenty sprawiają wrażenie, jakby były po fakcie zakazane, ze względu na sposób, w jaki zawsze szybko wracają do bardziej interesujących, opartych na postaciach rzeczy, tak jak rzeczy naprawdę mają się wydarzyć. Wyglądało to tak, jakby film nie był pewien, czy ma być zwykłym filmem znalezionym, czy czymś bardziej interesującym, i niestety, w późniejszych częściach, kieruje się bardzo na dawne terytorium, z interesującymi fragmentami odrzuconymi na korzyść wniosek całkowicie z liczb, który niepotrzebnie pokazuje i mówi nam o wiele za dużo. Trochę więcej powściągliwości poszłoby daleko w tym filmie, ponieważ często lepiej jest pozostawić publiczność w zgadywaniu, niż układać wszystko za nas.

Czasami wystarczy trochę obrócić procedurę, aby film był interesujący i The Quiet OnesNaukowe podejście do idei duchów, demonów i opętania jest na tyle interesujące, że wyróżnia się z tłumu. Typowe dziwne symbole, głośne dźwięki, tanie przerażenia, twarze demonów w CG, a nawet przerażająca lalka są wyświetlane w filmie, ale ma też wystarczająco dużo dobrego, by to jeden z bardziej skutecznych i interesujących teatralnych horrorów filmy, które pojawią się w ciągu ostatnich kilku lat.

Pomimo faktu, że The Quiet Ones zbyt często wydaje się bardziej jak film Blumhouse niż Hammer, jest tak emanujący stylem Hammera, że ​​warto go obejrzeć, nawet jeśli jesteś całkowicie chory i zmęczony wszystkim, czym wydaje się być. Uwierz mi, ja też, dlatego daję temu wielkie uznanie za zabawę i zainteresowanie. Nie wszystko jest dobre, ale jest wystarczająco dobre, a to czyni go godnym mojej rekomendacji.

Hej, spójrz na to. Współczesny teatralny horror, którego nie nienawidziłem do końca… to nowy, co?!

Recenzja „Wojny domowej”: czy warto obejrzeć?

1 Komentarzy

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz Zaloguj

Dodaj komentarz

Recenzje filmowe

„Skinwalkers: American Werewolves 2” jest pełen kryptidowych opowieści [Recenzja filmu]

Opublikowany

on

Wilkołaki Skinwalkerów

Jako wieloletni entuzjasta wilkołaków natychmiast przyciąga mnie wszystko, co zawiera słowo „wilkołak”. Dodanie Skinwalkerów do miksu? Teraz naprawdę wzbudziłeś moje zainteresowanie. Nie trzeba dodawać, że byłem zachwycony obejrzeniem nowego filmu dokumentalnego Small Town Monsters „Skinwalkerzy: Amerykańskie wilkołaki 2”. Poniżej znajduje się streszczenie:

„Mówi się, że w czterech zakątkach południowo-zachodniej Ameryki istnieje starożytne, nadprzyrodzone zło, które żeruje na strachu swoich ofiar, aby zyskać większą moc. Teraz świadkowie odsłaniają zasłonę najbardziej przerażających spotkań ze współczesnymi wilkołakami, jakie kiedykolwiek słyszano. Te historie przeplatają legendy o wyprostowanych psach z piekielnymi psami, poltergeistami, a nawet mitycznym Skinwalkerem, obiecując prawdziwy terror.

Skinwalkerzy: Amerykańskie wilkołaki 2

Film skupiający się na zmianie kształtu i opowiedziany na podstawie relacji z pierwszej ręki z południowego zachodu, pełen mrożących krew w żyłach historii. (Uwaga: iHorror nie zweryfikował niezależnie żadnych twierdzeń zawartych w filmie). Te narracje stanowią sedno rozrywkowej wartości filmu. Pomimo w większości podstawowych scenerii i przejść – zwłaszcza pozbawionych efektów specjalnych – film utrzymuje stałe tempo, głównie dzięki skupieniu się na relacjach świadków.

Chociaż w dokumencie brakuje konkretnych dowodów na poparcie tych opowieści, pozostaje wciągającym obejrzeniem, szczególnie dla entuzjastów krypt. Sceptyków być może nie przekonają, ale historie są intrygujące.

Czy po obejrzeniu jestem przekonany? Nie do końca. Czy to sprawiło, że przez chwilę kwestionowałem moją rzeczywistość? Absolutnie. I czy to w końcu nie jest częścią zabawy?

„Skinwalkerzy: Amerykańskie wilkołaki 2” jest teraz dostępny w VOD i Digital HD, a formaty Blu-ray i DVD są oferowane wyłącznie przez Małe miejskie potwory.

Recenzja „Wojny domowej”: czy warto obejrzeć?

Kontynuuj czytanie

Recenzje filmowe

„Slay” jest cudowny, jakby „From Dusk Till Dawn” spotkał się z „Too Wong Foo”

Opublikowany

on

Zabij horror

Zanim odrzucisz Zabić jako chwyt, możemy ci powiedzieć, że tak jest. Ale to jest cholernie dobre. 

Cztery drag queens przez pomyłkę zostają zarezerwowane w stereotypowym barze motocyklowym na pustyni, gdzie muszą walczyć z bigotami… i wampirami. Dobrze to przeczytałeś. Myśleć, Zbyt Wong Foo na Cycata Twister. Nawet jeśli nie zdobędziesz tych referencji, nadal będziesz się dobrze bawić.

Przed Tobą odsunąć się z tego Tubi oferować, oto dlaczego nie powinieneś. Jest zaskakująco zabawny i ma po drodze kilka strasznych momentów. W swej istocie to film o północy i gdyby te rezerwacje nadal były aktualne, Zabić prawdopodobnie zakończy się sukcesem. 

Założenie jest proste, znowu cztery drag queens grane przez Trójca Tuck, Heidi N szafa, Kryształowy Metyd, Cara Melli trafiają do baru dla motocyklistów, nieświadomi, że wampir alfa grasuje po lesie i ugryzł już jednego z mieszkańców miasta. Przemieniony mężczyzna udaje się do starego przydrożnego salonu i zaczyna zamieniać klientów w nieumarłych w samym środku drag show. Królowe wraz z miejscowymi barykadami barykadują się wewnątrz baru i muszą bronić się przed rosnącym na zewnątrz skarbem.

"Zabić"

Kontrast pomiędzy dżinsem i skórą motocyklistów a sukniami balowymi i kryształami Swarovskiego królowych to knebel, który potrafię docenić. Podczas całej tej próby żadna z królowych nie zdejmuje kostiumu ani nie zrzuca swojej drag persony, z wyjątkiem początku. Zapominasz, że poza kostiumami mają inne życie.

Wszystkie cztery czołowe panie miały swój czas Drag Race Ru Paula, Ale Zabić jest o wiele bardziej dopracowany niż Przeciągnij Race aktorskie wyzwanie, a główni bohaterowie podnoszą poziom, gdy są o to proszeni, i łagodzą je, gdy jest to konieczne. To dobrze wyważona skala komedii i horroru.

Trójca Tuck jest zapełniony jednowierszowymi i dwuznacznymi hasłami, które radośnie po kolei wyrzucają jej z ust. To nie jest żałosny scenariusz, więc każdy żart trafia w naturalny sposób, z wymaganym rytmem i profesjonalnym wyczuciem czasu.

Jest jeden wątpliwy żart motocyklisty na temat tego, kto pochodzi z Transylwanii i nie jest to najwyższy poziom, ale też nie ma ochoty się bić. 

To może być najgorsza przyjemność tego roku! To zabawne! 

Zabić

Heidi N szafa jest zaskakująco dobrze obsadzony. To nie tak, że zaskakujące jest to, że potrafi grać, po prostu większość ludzi ją zna Przeciągnij Race co nie pozwala na duży zasięg. Komicznie, ona płonie. W jednej ze scen zakłada dużą bagietką włosy za ucho, a następnie używa ich jako broni. Widzisz, czosnek. To właśnie takie niespodzianki czynią ten film tak uroczym. 

Jest tu słabszy aktor Metyda kto gra głupca Bella Da Boys. Jej skrzypiący występ nieco odbiega od rytmu, ale inne panie przejmują jej luz, więc staje się to częścią chemii.

Zabić ma też świetne efekty specjalne. Pomimo użycia krwi CGI, żaden z nich nie wytrąca Cię z żywiołu. Wszyscy zaangażowani w ten film włożyli w niego ogromną pracę.

Zasady wampirów są takie same, kołek w serce, światło słoneczne itp. Ale naprawdę fajne jest to, że gdy potwory zostaną zabite, eksplodują, tworząc chmurę brokatowego pyłu. 

To jest tak samo zabawne i głupie, jak każde inne Film Roberta Rodrigueza prawdopodobnie z jedną czwartą swojego budżetu. 

Dyrektor Jema Garrarda sprawia, że ​​wszystko dzieje się w szybkim tempie. Dodaje nawet dramatyczny zwrot akcji, grany z taką samą powagą jak telenowela, ale ma moc dzięki Trójca i Cara Melle. Aha, i w tym wszystkim udaje im się wcisnąć wiadomość o nienawiści. Nie jest to płynne przejście, ale nawet grudki w tym filmie są zrobione z kremu maślanego.

Kolejny zwrot akcji, potraktowany znacznie delikatniej, jest lepszy dzięki doświadczonemu aktorowi Neila Sandilandsa. Nie zamierzam niczego zdradzać, ale powiedzmy, że jest mnóstwo zwrotów akcji i, hm, włącza, co wszystko dodaje do zabawy. 

Robyn Scott która gra barmankę Shiela jest tutaj wyróżniającym się komikiem. Jej kwestie i gust dostarczają najwięcej śmiechu. Już za samą kreację powinna być nagroda specjalna.

Zabić to pyszny przepis z odpowiednią ilością kampu, krwi, akcji i oryginalności. To najlepsza komedia grozy, jaka pojawiła się od jakiegoś czasu.

Nie jest tajemnicą, że filmy niezależne muszą zrobić o wiele więcej za mniej. Kiedy są tak dobre, przypomina to, że duże studia mogłyby radzić sobie lepiej.

Z filmami takimi jak Zabić, liczy się każdy grosz i to, że wypłaty mogą być mniejsze, nie oznacza, że ​​produkt końcowy taki musi być. Kiedy talent wkłada tyle wysiłku w film, zasługuje na więcej, nawet jeśli uznanie to ma formę recenzji. Czasem mniejsze filmy jak Zabić mają serca za duże na ekran IMAX.

I to jest herbata. 

Możesz przesyłać strumieniowo Zabić on Tuby, teraz.

Recenzja „Wojny domowej”: czy warto obejrzeć?

Kontynuuj czytanie

Recenzje filmowe

Recenzja: Czy w przypadku tego filmu o rekinach nie ma już drogi?

Opublikowany

on

Stado ptaków wlatuje w silnik odrzutowy komercyjnego samolotu pasażerskiego, powodując jego rozbicie się w oceanie, a tylko garstka ocalałych ma za zadanie uciec z tonącego samolotu, jednocześnie znosząc wyczerpujący się tlen i wściekłe rekiny w Nie ma mowy w górę. Ale czy ten niskobudżetowy film wznosi się ponad wyświechtany w sklepach stereotyp potwora, czy też ugina się pod ciężarem skromnego budżetu?

Po pierwsze, ten film najwyraźniej nie jest na poziomie innego popularnego filmu o przetrwaniu, Towarzystwo Śniegu, ale, co zaskakujące, tak nie jest Sharknado albo. Widać, że przy tworzeniu tego filmu włożono wiele dobrego, a gwiazdy są gotowe na to zadanie. Historionika została ograniczona do absolutnego minimum i niestety to samo można powiedzieć o napięciu. To nie znaczy, że tak Nie ma mowy w górę jest bezwładny, jest tu mnóstwo materiału, który sprawi, że obejrzysz do końca, nawet jeśli ostatnie dwie minuty będą obraźliwe dla twojego zawieszenia niedowierzania.

Zacznijmy dobry. Nie ma mowy w górę ma mnóstwo dobrej gry aktorskiej, zwłaszcza od głównego bohatera, SOphie McIntosh która gra Avę, bogatą córkę gubernatora o złotym sercu. Wewnątrz zmaga się ze wspomnieniem utonięcia matki i nigdy nie jest odległa od swojego nadopiekuńczego starszego ochroniarza Brandona, z którym bawił się z nianią Colm Meaney. McIntosh nie redukuje się do rozmiarów filmu klasy B, jest w pełni zaangażowana i daje mocny występ nawet przy wydeptanym materiale.

Nie ma mowy w górę

Kolejnym wyróżnikiem jest Łaska Pokrzywa gra 12-letnią Rosę, która podróżuje z dziadkami Hankiem (Jamesa Carolla Jordana) i Mardy (Phyllis Logan). Pokrzywa nie sprowadza swojej postaci do delikatnej animacji. Tak, boi się, ale ma też pewne uwagi i całkiem dobre rady, jak przetrwać tę sytuację.

Czy Attenborough gra niefiltrowanego Kyle'a, który, jak sądzę, miał na celu poprawę humoru, ale młody aktor nigdy nie udało się złagodzić swojej podłości niuansami, dlatego sprawia wrażenie wykrojonego, archetypowego dupka, który uzupełnia różnorodny zespół.

Obsadę uzupełnia Manuel Pacific, który gra Danilo, stewarda, będącego oznaką homofobicznej agresji Kyle'a. Cała ta interakcja wydaje się nieco przestarzała, ale znowu Attenborough nie rozwinął swojej postaci na tyle dobrze, aby na to zasługiwać.

Nie ma mowy w górę

Kontynuacją tego, co dobre w filmie, są efekty specjalne. Scena katastrofy lotniczej, jak zawsze, jest przerażająca i realistyczna. Dyrektor Claudio Fäh nie szczędził wydatków w tym dziale. Widziałeś to wszystko już wcześniej, ale tutaj, odkąd wiesz, że rozbijają się o Pacyfik, panuje większe napięcie i kiedy samolot uderza w wodę, będziesz się zastanawiać, jak oni to zrobili.

Jeśli chodzi o rekiny, są one równie imponujące. Trudno powiedzieć, czy używali żywych. Nie ma tu żadnych śladów CGI, nie ma mowy o niesamowitej dolinie, a ryby są naprawdę groźne, choć nie mają tyle czasu, jakiego można by się spodziewać.

Teraz ze złym. Nie ma mowy w górę to świetny pomysł na papierze, ale rzeczywistość jest taka, że ​​coś takiego nie mogłoby mieć miejsca w prawdziwym życiu, zwłaszcza gdy jumbo jet rozbija się z Pacyfikiem z tak dużą prędkością. I chociaż reżyserowi udało się stworzyć wrażenie, że jest to możliwe, istnieje wiele czynników, które po prostu nie mają sensu, gdy się nad tym zastanowić. Pierwsze, co przychodzi na myśl, to ciśnienie powietrza pod wodą.

Brakuje mu też kinowego blasku. Sprawia wrażenie prosto do filmu, ale efekty są tak dobre, że nie można oprzeć się wrażeniu, że zdjęcia, szczególnie w samolocie, powinny być nieco uniesione. Ale jestem pedantyczny, Nie ma mowy w górę to dobry czas.

Zakończenie nie do końca odzwierciedla potencjał filmu i można kwestionować granice ludzkiego układu oddechowego, ale znowu jest to zastanawiające.

Ogólnie rzecz biorąc, Nie ma mowy w górę to świetny sposób na spędzenie wieczoru z rodziną oglądając film typu survival horror. Jest trochę krwawych obrazów, ale nie jest tak źle, a sceny z rekinami mogą być umiarkowanie intensywne. Ma najniższą ocenę R.

Nie ma mowy w górę może nie jest to film o „następnym wielkim rekinie”, ale jest to porywający dramat, który wznosi się ponad innych, tak łatwo wrzuconych do wód Hollywood dzięki zaangażowaniu gwiazd i wiarygodnym efektom specjalnym.

Nie ma mowy w górę jest już dostępny do wypożyczenia na platformach cyfrowych.

Recenzja „Wojny domowej”: czy warto obejrzeć?

Kontynuuj czytanie